poniedziałek, 5 września 2016

Szczawnica - wyjazd rocznicowy

W pierwszym poście na tym blogu, chciałabym opisać Nasz wyjazd rocznicowy. Zazwyczaj będę pisać ja - Aneta a Daniel będzie zajmował się zdjęciami ale może uda mi się zmobilizować go do napisania jakiegoś posta :D
Przechodząc do wpisu, w czerwcu obchodziliśmy Naszą drugą rocznicę i w związku z tym zorganizowałam dla Daniela małą niespodziankę. Na dwa dni wybraliśmy się do Szczawnicy, blisko granicy ze Słowacją. Pierwszy raz byłam tam 4 lata temu na wycieczce szkolnej i bardzo spodobało mi się to miejsce a zwłaszcza Grajcarek. Dlatego tym razem zdecydowałam się na nocleg blisko deptaka. Udało mi się znaleźć fajny pensjonat "Gackówka". Pokoje może nie były rewelacyjne ale Pani wynajmująca nam pokój była przemiła. W dniu wyjazdu pozwoliła nam zostać do 20 pomimo tego, że doba hotelowa kończyła się o 14. Dla nas było to ważne ponieważ nasz wyjazd trwał tylko dwa dni a dzięki temu mogliśmy spokojnie poświęcić na zwiedzanie jeszcze całą niedziele. Dodatkowo Pani zgodziła się na wynajęcie pokoju na jedną noc a nie wiem czy spotkaliście się już z tym, że w wielu pensjonatach bywa z tym duży problem.



Przechodząc już do samej wycieczki i zwiedzania.
Pierwszego dnia przyjechaliśmy nieco późno więc udaliśmy się prosto na przepyszny obiad do Kociego Zamku. Nie szukaliśmy zbyt długo a trafiliśmy rewelacyjnie. Jedzenie w przyzwoitych cenach, duży wybór, wspaniały wystrój i co najważniejsze było przepysznie. Dlatego też wróciliśmy tam następnego dnia.


Restauracja Koci Zamek

Po obiedzie wybraliśmy się na spacer po deptaku nad Grajcarkiem. Muszę powiedzieć, że wieczorem robi wrażenie, chociaż Daniel nie był aż tak zachwycony jak ja.
W sobotę tylko tyle udało nam się zobaczyć dlatego resztę zwiedzania kontynuowaliśmy w niedzielę.

Grajcarek w dzień

Główną atrakcją jaką zaplanowałam na ten dzień był spływ kajakowy. Wiedziałam, że Danielowi się spodoba a i ja marzyłam o takim spływie. Przyznam, że przed momentem wypłynięcia ogarnął mnie strach i przerażenie. W kajaku płynęliśmy tylko we dwójkę i chociaż żadne z nas nigdy wcześniej tego nie robiło, po paru minutach oswoiliśmy się z kajakiem, nauczyliśmy się jak odpowiednio wiosłować i ostatecznie spływ kajakowy okazał się bardzo fajnym i przyjemnym doświadczeniem. Było oczywiście parę momentów, gdzie strach zaglądał nam w oczy. Dunajec jest momentami bardzo rwący a kajak mimo wszystko nie jest zbyt stabilny. Jednak nie martwcie się, skoro my daliśmy radę to jestem pewna, że każdy początkujący poradzi sobie bez problemów.
Dodatkową zachętą myślę, że będą zdjęcia, które ukazują jak wspaniałe widoki mijaliśmy po drodze. Pogoda bardzo nam dopisywała, więc piękny krajobraz gór, przygrzewające słonko i szum wody dostarczały nam wspaniałego odpoczynku i wspomnień.
Cały spływ kajakowy łącznie z tym gdzie wypożyczaliśmy kajaki, jaka była trasa przepływu, czas, cena itp. opiszę Wam w specjalnej zakładce "Nasze przeżycia". Myślę, że warto poświęcić temu osobny post.




Spływ kajakowy Dunajcem

Po spływie udaliśmy się na wspomniany obiad a zaraz po tym ruszyliśmy na zwiedzanie zamków w Czorsztynie i Niedzicy.




W Czorsztynie byliśmy zaledwie chwilę, nie wchodziliśmy do ruin, ponieważ nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Po zwiedzeniu zamku z zewnątrz i porobieniu zdjęć przeszliśmy pieszo do przystani skąd "Czorsztynianką" przepłynęliśmy do Niedzicy, tam również zwiedziliśmy zamek tylko z zewnątrz ( także mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócimy nadrobić zaległości ). Od zamku przeszliśmy na Zaporę gdzie mogliśmy podziwiać przepiękne widoki.



Zamek w Czorsztynie





Zamek w Niedzicy


Zapora






To był ostatni punkt naszej krótkiej wycieczki ale bardzo chcielibyśmy wrócić do tego miejsca, zwiedzić to na co brakło nam czasu i skorzystać z atrakcji, które oferuje nam Szczawnica.

Brak komentarzy: