Cześć
W poście, w którym opisywałam Wam naszą wycieczkę do Szczawnicy, wspomniałam o spływie kajakowym w którym wówczas uczestniczyliśmy. Postanowiliśmy z Danielem, że poświęcimy temu osobny post i umieścimy go w zakładce " Nasze przeżycia".
Zacznijmy od początku.
1. Wypożyczalnia kajaków i miejsce startu.
Początkowo szukaliśmy organizatorów spływów kajakowych, którzy zapewnią nam spływ z instruktorem. Niestety ciężko jest znaleźć kajak 3- osobowy i wypożyczalnię, która oferuje coś takiego. Warto też wspomnieć, że organizacją spływu zajęliśmy się dzień wcześniej, będąc już w Szczawnicy. Także trudno powiedzieć, czy zawsze jest łatwo znaleźć wypożyczalnie z dnia na dzień czy po prostu trafiliśmy na dobry moment. Po poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na wypożyczalnię fun&race, TUTAJ możecie wejść na ich stronę.
Wybraliśmy trasę I, która prowadziła od Sromowców Niżnych do Szczawnicy.
Ponieważ wynajmowaliśmy pokój w Szczawnicy i własnie tam znajdowało się nasze miejsce docelowe, zaoferowano nam w cenie dowóz do Sromowców Niżnych skąd wypływaliśmy.
2. Trasa przepływu
Jak już krótko wspomniałam płynęliśmy od Sromowców Niżnych do Szczawnicy. Ciężko jednoznacznie określić czy trasa była ciężka do pokonania i czy z łatwością sobie poradziliśmy. Dunajec jest bardzo specyficzną rzeką o czym się przekonaliśmy. Momentami rzeka jest tak rwąca, że nie trzeba w ogóle wiosłować ale za to dostarcza nam niezapomnianych wrażeń, zwłaszcza kiedy woda wlewa się do kajaka z każdej strony. Są też oczywiście momenty gdzie delikatny nurt rzeki prowadzi kajak i bez wysiłku można się zrelaksować i podziwiać przepiękne widoki. Żeby było ciekawiej były i takie momenty kiedy bez wiosłowania kajak praktycznie stał w miejscu i niestety w takich momentach trzeba było się namęczyć. Również głębokość rzeki w zależności od miejsca bardzo się zmienia. Chwilami kajak praktycznie ocierał się o dno a w innym miejscu podczas wkładania wiosła pionowo, było ono niewyczuwalne.
Długość trasy to ok. 13 km
3. Czas przepływu
Czas przepływu to 1,5 - 2 h. Muszę przyznać, że dla kogoś kto nie ma wprawy w kajakarstwie tak jak my jest to wystarczająca trasa i na dłuższą bym się nie zdecydowała. Ręce już po godzinie zaczynają boleć a szczególnie barki. Pod koniec spływu było dużo momentów gdzie musieliśmy mocniej powiosłować i niestety robiliśmy to z wielkim trudem.
4. Niezbędny sprzęt jaki otrzymaliśmy
Nie wiem jak to wygląda w innych wypożyczalniach ale w naszym przypadku zatroszczono się o każdy szczegół. Otrzymaliśmy oczywiście niezbędne kaski i kamizelki a oprócz tego pojemnik wodoszczelny gdzie mogliśmy umieścić rzeczy, które ze sobą zabraliśmy.
5. Nasze wrażenia
Spływ wspominamy naprawdę bardzo dobrze. Chociaż na początku bałam się go i nie wiedziałam do końca czy damy sobie radę to już po paru minutach od wypłynięcia od brzegu, kiedy nauczyliśmy się w miarę dobrze posługiwać wiosłem, poczułam się w kajaku dobrze i bezpiecznie. Daniel od początku nie czuł strachu i z podekscytowaniem wsiadał do kajaka. Oczywiście w gorszych momentach gdzie woda wdzierała nam się do środka a kajak bujał się na wszystkie strony i jemu strach zaglądał w oczy i chociaż nie było mi wtedy do śmiechu to teraz z uśmiechem na twarzy wspominam te momenty.
Bardzo udała nam się pogoda. Nie ma nic wspanialszego niż szum wody, przygrzewające słonko i piękne widoczki gór. Starałam się zrobić jak najlepsze zdjęcia aby chociaż w minimalnym stopniu oddać urok tamtych chwil ale niestety z wiadomych przyczyn nie wzięliśmy ze sobą aparatu a zdjęcia wykonane Daniela telefonem nie były najlepszej jakości.
Oczywiście jeśli zastanawiacie się czy wziąć udział w takim spływie, serdecznie Wam to polecamy. Jest to wspaniałe przeżycie ekstremalne a zarazem przyjemne i relaksacyjne.
6. Parę rad dla Was
- Nie liczcie na to, że po spływie wasze ubranie będzie nadal suche, lepiej przygotujcie się, że bez przebrania i suszarki do włosów raczej się nie obędzie :D
- Kiedy już poczujecie się pewnie w kajaku nie przeceniajcie swoich sił i płyńcie zgodnie z zasadami bez wygłupów i swawoli.
- Na pierwszy raz wybierajcie trasę mniej więcej do 2 h.
- Wszystkie rzeczy jakie zabieracie do kajaka włóżcie do pojemników wodoszczelnych.
- Warto płynąć w pobliżu tratw flisackich, flisacy chętnie pomagają i wskazują gdzie mogą znajdować się większe kamienie, na które trzeba uważać i miejsce które kajakiem lepiej omijać.
niedziela, 18 września 2016
poniedziałek, 5 września 2016
Szczawnica - wyjazd rocznicowy
W pierwszym poście na tym blogu, chciałabym opisać Nasz wyjazd rocznicowy. Zazwyczaj będę pisać ja - Aneta a Daniel będzie zajmował się zdjęciami ale może uda mi się zmobilizować go do napisania jakiegoś posta :D
Przechodząc do wpisu, w czerwcu obchodziliśmy Naszą drugą rocznicę i w związku z tym zorganizowałam dla Daniela małą niespodziankę. Na dwa dni wybraliśmy się do Szczawnicy, blisko granicy ze Słowacją. Pierwszy raz byłam tam 4 lata temu na wycieczce szkolnej i bardzo spodobało mi się to miejsce a zwłaszcza Grajcarek. Dlatego tym razem zdecydowałam się na nocleg blisko deptaka. Udało mi się znaleźć fajny pensjonat "Gackówka". Pokoje może nie były rewelacyjne ale Pani wynajmująca nam pokój była przemiła. W dniu wyjazdu pozwoliła nam zostać do 20 pomimo tego, że doba hotelowa kończyła się o 14. Dla nas było to ważne ponieważ nasz wyjazd trwał tylko dwa dni a dzięki temu mogliśmy spokojnie poświęcić na zwiedzanie jeszcze całą niedziele. Dodatkowo Pani zgodziła się na wynajęcie pokoju na jedną noc a nie wiem czy spotkaliście się już z tym, że w wielu pensjonatach bywa z tym duży problem.
Przechodząc już do samej wycieczki i zwiedzania.
Pierwszego dnia przyjechaliśmy nieco późno więc udaliśmy się prosto na przepyszny obiad do Kociego Zamku. Nie szukaliśmy zbyt długo a trafiliśmy rewelacyjnie. Jedzenie w przyzwoitych cenach, duży wybór, wspaniały wystrój i co najważniejsze było przepysznie. Dlatego też wróciliśmy tam następnego dnia.
Po obiedzie wybraliśmy się na spacer po deptaku nad Grajcarkiem. Muszę powiedzieć, że wieczorem robi wrażenie, chociaż Daniel nie był aż tak zachwycony jak ja.
W sobotę tylko tyle udało nam się zobaczyć dlatego resztę zwiedzania kontynuowaliśmy w niedzielę.
Główną atrakcją jaką zaplanowałam na ten dzień był spływ kajakowy. Wiedziałam, że Danielowi się spodoba a i ja marzyłam o takim spływie. Przyznam, że przed momentem wypłynięcia ogarnął mnie strach i przerażenie. W kajaku płynęliśmy tylko we dwójkę i chociaż żadne z nas nigdy wcześniej tego nie robiło, po paru minutach oswoiliśmy się z kajakiem, nauczyliśmy się jak odpowiednio wiosłować i ostatecznie spływ kajakowy okazał się bardzo fajnym i przyjemnym doświadczeniem. Było oczywiście parę momentów, gdzie strach zaglądał nam w oczy. Dunajec jest momentami bardzo rwący a kajak mimo wszystko nie jest zbyt stabilny. Jednak nie martwcie się, skoro my daliśmy radę to jestem pewna, że każdy początkujący poradzi sobie bez problemów.
Dodatkową zachętą myślę, że będą zdjęcia, które ukazują jak wspaniałe widoki mijaliśmy po drodze. Pogoda bardzo nam dopisywała, więc piękny krajobraz gór, przygrzewające słonko i szum wody dostarczały nam wspaniałego odpoczynku i wspomnień.
Cały spływ kajakowy łącznie z tym gdzie wypożyczaliśmy kajaki, jaka była trasa przepływu, czas, cena itp. opiszę Wam w specjalnej zakładce "Nasze przeżycia". Myślę, że warto poświęcić temu osobny post.
Po spływie udaliśmy się na wspomniany obiad a zaraz po tym ruszyliśmy na zwiedzanie zamków w Czorsztynie i Niedzicy.
W Czorsztynie byliśmy zaledwie chwilę, nie wchodziliśmy do ruin, ponieważ nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Po zwiedzeniu zamku z zewnątrz i porobieniu zdjęć przeszliśmy pieszo do przystani skąd "Czorsztynianką" przepłynęliśmy do Niedzicy, tam również zwiedziliśmy zamek tylko z zewnątrz ( także mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócimy nadrobić zaległości ). Od zamku przeszliśmy na Zaporę gdzie mogliśmy podziwiać przepiękne widoki.

To był ostatni punkt naszej krótkiej wycieczki ale bardzo chcielibyśmy wrócić do tego miejsca, zwiedzić to na co brakło nam czasu i skorzystać z atrakcji, które oferuje nam Szczawnica.
Przechodząc do wpisu, w czerwcu obchodziliśmy Naszą drugą rocznicę i w związku z tym zorganizowałam dla Daniela małą niespodziankę. Na dwa dni wybraliśmy się do Szczawnicy, blisko granicy ze Słowacją. Pierwszy raz byłam tam 4 lata temu na wycieczce szkolnej i bardzo spodobało mi się to miejsce a zwłaszcza Grajcarek. Dlatego tym razem zdecydowałam się na nocleg blisko deptaka. Udało mi się znaleźć fajny pensjonat "Gackówka". Pokoje może nie były rewelacyjne ale Pani wynajmująca nam pokój była przemiła. W dniu wyjazdu pozwoliła nam zostać do 20 pomimo tego, że doba hotelowa kończyła się o 14. Dla nas było to ważne ponieważ nasz wyjazd trwał tylko dwa dni a dzięki temu mogliśmy spokojnie poświęcić na zwiedzanie jeszcze całą niedziele. Dodatkowo Pani zgodziła się na wynajęcie pokoju na jedną noc a nie wiem czy spotkaliście się już z tym, że w wielu pensjonatach bywa z tym duży problem.
Przechodząc już do samej wycieczki i zwiedzania.
Pierwszego dnia przyjechaliśmy nieco późno więc udaliśmy się prosto na przepyszny obiad do Kociego Zamku. Nie szukaliśmy zbyt długo a trafiliśmy rewelacyjnie. Jedzenie w przyzwoitych cenach, duży wybór, wspaniały wystrój i co najważniejsze było przepysznie. Dlatego też wróciliśmy tam następnego dnia.
Restauracja Koci Zamek
W sobotę tylko tyle udało nam się zobaczyć dlatego resztę zwiedzania kontynuowaliśmy w niedzielę.
Grajcarek w dzień
Dodatkową zachętą myślę, że będą zdjęcia, które ukazują jak wspaniałe widoki mijaliśmy po drodze. Pogoda bardzo nam dopisywała, więc piękny krajobraz gór, przygrzewające słonko i szum wody dostarczały nam wspaniałego odpoczynku i wspomnień.
Cały spływ kajakowy łącznie z tym gdzie wypożyczaliśmy kajaki, jaka była trasa przepływu, czas, cena itp. opiszę Wam w specjalnej zakładce "Nasze przeżycia". Myślę, że warto poświęcić temu osobny post.
Spływ kajakowy Dunajcem
W Czorsztynie byliśmy zaledwie chwilę, nie wchodziliśmy do ruin, ponieważ nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Po zwiedzeniu zamku z zewnątrz i porobieniu zdjęć przeszliśmy pieszo do przystani skąd "Czorsztynianką" przepłynęliśmy do Niedzicy, tam również zwiedziliśmy zamek tylko z zewnątrz ( także mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócimy nadrobić zaległości ). Od zamku przeszliśmy na Zaporę gdzie mogliśmy podziwiać przepiękne widoki.
Zamek w Czorsztynie
Zamek w Niedzicy
Zapora
To był ostatni punkt naszej krótkiej wycieczki ale bardzo chcielibyśmy wrócić do tego miejsca, zwiedzić to na co brakło nam czasu i skorzystać z atrakcji, które oferuje nam Szczawnica.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















